Zima nie jest najłatwiejszym czasem dla naszych włosów. Niskie temperatury na dworze, wiatr, mróz, suche powietrze w ogrzewanych przestrzeniach i do tego czapki i szaliki. Trochę tego jest i nasze fryzury mogą na tym cierpieć.
Włosy mogą szybciej się łamać i plątać, bardziej elektryzować i tracić swój blask. Skóra głowy może być bardziej wrażliwa i sucha, ale równie dobrze może szybciej się przetłuszczać i swędzieć.
Zatem czy można przygotować się tak, aby zima była łaskawszym czasem dla naszych włosów?
Pewnie, że tak! I to wcale nie musi oznaczać wywracania całego życia do góry nogami ani kupowania kosmetyków do pielęgnacji za miliony monet.

Noś czapkę!
Wiem, wiem. Przez czapkę włosy mogą się elektryzować i w ogóle nakrycia głowy psują fryzurę. Ale po pierwsze, nie wszystkie czapki elektryzują włosy, a po drugie, niektóre z nich są tak piękne, że fryzura tylko na nich zyskuje!
W takim razie jaką czapkę wybrać?
Szukaj tych z naturalnym składem, na przykład z przewagą dobrej jakości wełny czy kaszmiru. To prawda, ceny potrafią odstraszać, ale da się znaleźć coś w super cenie z drugiej ręki. Możesz kupić też czapkę z podszewką, najlepiej jedwabną. Zdecydowanie unikaj tych, w których składzie przeważają poliester, akryl, poliamid i inne wariacje tego samego materiału.
Masz czapkę, musisz ją prać!
Ludzie dzielą się na dwie grupy – tych, którzy piorą czapki i szaliki dwa razy w roku, czyli przed zimą i po zimie, oraz tych, którzy piorą je raz na tydzień lub maksymalnie raz na dwa tygodnie. I zdecydowanie chcesz zaliczać się do tej drugiej grupy.
Co z tego, że zainwestujesz w świetną czapkę z rewelacyjnym składem, jeśli nie masz zamiaru jej prać? Ona jest zwyczajnie brudna, nawet jeśli tego nie widzisz. Skóra głowy się poci, a włosy zgarniają jak miotełki kurz, smog i inne zanieczyszczenia. Rzadko prana czapka to prosta droga do zaburzenia równowagi mikrobiomu skóry głowy, a co za tym idzie – nawet do różnego rodzaju problemów skórnych.

Susz włosy!
To już taka podstawa podstaw, ale zimą tym bardziej. I nie chodzi mi tutaj wcale o słynne „wyjdziesz z mokrą głową i się przeziębisz”.
Czapka, nawet ta z super składem, nałożona na mokre włosy może stworzyć idealne środowisko dla rozwoju drobnoustrojów na Twojej głowie. Dodatkowo mokre pasma są znacznie bardziej podatne na wszelkie uszkodzenia mechaniczne. Do tego niska temperatura, tarcie i mamy idealny przepis na włosową katastrofę.
Używaj więcej emolientów!
Zimą emolienty są naszymi najlepszymi przyjaciółmi. I chodzi mi zarówno o odżywki czy maski z przewagą emolientów, jak i o olejowanie włosów. Emolienty pomagają wygładzić włosy, ograniczają utratę wilgoci i chronią je przed zniszczeniami.
Olejować możesz jak najczęściej, a najlepiej przed każdym myciem – 15 minut przed prysznicem nałóż odrobinę oleju na dłoń, a następnie rozprowadź go na długości włosów.
Po umyciu głowy zawsze stosuj odżywkę lub maskę. Zimą częściej sięgaj po tę, w której składzie przeważają emolienty. Jeśli zauważysz, że włosy są nieco bardziej obciążone lub zaczynają się strączkować, stosuj odżywkę emolientową na zmianę z inną, delikatniejszą i lżejszą.

Stosuj serum silikonowe!
Najlepiej zaopatrz się w jakieś małe serum silikonowe i noś je zawsze w torebce. Serum zabezpiecza nasze włosy, co zimą jest naprawdę bardzo wskazane.
Możesz reaplikować je tak często, jak tylko zauważysz taką potrzebę. Pamiętaj jedynie, że więcej nie zawsze znaczy lepiej i rozsądniej jest najpierw nałożyć mniejszą ilość, a w razie potrzeby dołożyć. Na większość włosów jedna pompka zwykle wystarcza, a dobrze dobrane serum w ogóle nie powinno ich obciążać.
Dbaj o skórę głowy!
Pielęgnacja skóry głowy zimą jest naprawdę bardzo istotna. Nie zapominaj o peelingu raz na tydzień lub dwa, podwójnym myciu skóry głowy ani o masażu. Nie odkładaj mycia i nie dopuszczaj do nadmiernego przetłuszczenia.
Nie bagatelizuj problemów swojej skóry głowy. Jeśli zauważysz jakieś niepokojące objawy, takie jak świąd, pieczenie czy łuszczenie, koniecznie wybierz się do specjalisty (trychologa lub dermatologa) i poproś o pomoc.
Zima nie musi kończyć się złością i płaczem podczas obcinania zniszczonych końcówek.
Wystarczy trochę więcej ochrony, regularne zabezpieczanie długości, odpowiednie suszenie i zwracanie uwagi na to, czego w danym momencie potrzebują Twoje włosy i skóra głowy.
Artykuł powstał przy współpracy z Małgorzatą Jordanowską- magister kosmetologii, dyplomowany trycholog kliniczny. W swoich działaniach stawia na połączenie praktycznego podejścia z popularyzacją wiedzy o zdrowiu skóry głowy i włosów.
